czwartek, 17 listopada 2011

Nadal chorujemy i to wszyscy po kolei. Natalka była tylko kilka dni w przedszkolu, na szczęście akurat wtedy, gdy było pasowanie, więc jest już pełnoprawnym przedszkolakiem. Poza tym nic się nie dzieje. Nigdzie nie bywamy, nikogo nie zapraszamy, żeby nie zarażać. I tak mija dzień za dniem. Oby do wiosny.

niedziela, 16 października 2011

Kolejny kryzys chorobowy w naszym życiu - Natalka ma zapalenie oskrzeli z podejrzeniem zapalenia płuc (jutro się okaże - czekamy na wynik rtg). Temperatura rośnie, kaszel męczy ją cały czas, więc noce wyglądają koszmarnie. Bronimy się przed szpitalem - mamy złe wspomnienia sprzed 2 lat. Martwię się o naszą chorowitkę.
W pracy i w naszym życiu wiele rewolucji - czeka nas wiele, wiele zmian. Chcę być pełna optymizmu, ale czasem to silniejsze ode mnie. Na razie najważniejsze, żeby Natalka wróciła to zdrowia, a reszta jakoś się ułoży.

czwartek, 6 października 2011

6 października 2008 roku o godzinie 18:40 przyszła na świat nasza Natalka. Z tej okazji życzę Ci córeczko dużo radości, uśmiechu, a przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

niedziela, 25 września 2011

Niestety nadal chorujemy. Jakaś pechowa dla nas jest ta jesień. Ja i Natalka nadal walczymy z kaszlem, a tatuś z kręgosłupem. Czekam na taki dzień, kiedy wszyscy będziemy zdrowi i w pełni sił. Ech... byle do wiosny.
Tymczasem wielkimi krokami zbliżają się nasze urodzinki. Natalka kończy 3 latka, a ja trochę więcej. Nie wiem czy w tej sytuacji uda nam się zrobić jakieś małe przyjęcie - mam nadzieję, że tak. 

piątek, 23 września 2011

Natalka we wtorek wróciła do przedszkola – na szczęście z uśmiechem na ustach i bezboleśnie. Niestety nadal kaszle, a dzisiaj w nocy wymiotowała. Ja też nadal mam mega kaszel i sama już nie wiem jak go leczyć. Antybiotyk nie pomógł, teraz faszeruję się tabletkami do ssania i syropkami. No i litrami piję herbatę. Dobrze, że jutro już weekend.
Na działce trzeba zrobić jesienne porządki, a nawet nie mamy kiedy pojechać. A dzisiaj zaczęła się astronomiczna jesień – życzę sobie, żeby była złota, piękna i pogodna.

środa, 14 września 2011

Niestety dopadło i mnie. Paskudna grypa. Zwaliła mnie z nóg. Dziś jest trochę lepiej, ale wczoraj było masakrycznie. Na szczęście z Natalką jest lepiej, więc pojechała do dziadków. Nie chciałabym, żeby przeze mnie znowu zachorowała. W piątek idziemy z nią na kontrolę i mam nadzieję, że od poniedziałku wróci do przedszkola.
Na MiniMini pojawiła się nowa bajka i oczywiście Natalka podłapała tekst "Mam pewną hipotezę", ale się uśmiałam. No i jeszcze tekst "mama jeszcze kaszle a ja jeszcze nie kaszle". No i pani "naucielka". Uwielbiam słuchać tego małego szkraba.

poniedziałek, 12 września 2011

No i Natalka nachodziła się do przedszkola. Biedulka najpierw miała katar, potem kaszel, a teraz ma zapalenie oskrzeli. Nie za dobrze zaczyna się ten rok szkolny.

wtorek, 6 września 2011

Remont skończony, przynajmniej na razie. Pomalowaliśmy łazienkę, kuchnię i przedpokój. Niestety po postawieniu lodówki na stare miejsce - potwornie warczy, więc martwię się jak długo jeszcze pociągnie. To jest bardzo duża i bardzo stara lodówka. Nie chcę myśleć o kolejnym wydatku - to by była katastrofa.
Jutro w przedszkolu pierwsza "wywiadówka". Natalka generalnie bardzo dzielnie znosi rozstania, chociaż noce ma dosyć niespokojne. Czasami zdarza jej się rzucić zabawkę, czego wcześniej nie robiła Czasami jest trochę bardziej grymaśna. Ale generalnie widać, że przedszkole bardzo ją rozwija. Już po kilku dniach jest śmielsza, odważniejsza i widać, że nie boi się kontaktu z dziećmi, co wcześniej było sporym problemem.
Nie mogę nie napisać jeszcze o jednej rzeczy - pogoda - to już koniec lata, liście już lecą z drzew, można zbierać żołędzie i kasztany. Bardzo kapryśne było tegoroczne lato.

piątek, 2 września 2011

Generalnie nie było tak źle jak myślałam. Co prawda Natalka trochę płakała i nic nie zjadła, ale za to podobały jej się zabawy i ... leżakowanie. Dzisiaj przy rozstaniu nie płakała i ładnie poszła się bawić. Moja dzielna dziewczynka.

czwartek, 1 września 2011

Od godziny 8 Natalka jest w przedszkolu. Stale o niej myślę - czy sobie poradzi, czy nie będzie płakać, czy jutro będzie chciała tam wrócić. Wiele jest we mnie emocji, wiele strachu, ale muszę dać jej szansę, pozwolić się usamodzielnić, nie mogę jej stale osłaniać i być przy niej. Trudne to wszystko i dla rodzica i dla dziecka. Natalcia zaczęła się nawet moczyć - więc pewnie też bardzo to przeżywa. Jeszcze tylko kilka godzin i pójdę ją odebrać. Zobaczymy w jakim będzie stanie. Biedulka moja.

wtorek, 30 sierpnia 2011

Za nami pierwsze dwa dni przedszkola. Dzisiaj rodzice wyszli z sali na 15 minut. Natalka bardzo płakała - gdy wróciłam mówiła, że mnie wołała, a ja nie przyszłam. Serce pęka, ale wierzę, że nasz mały przedszkolak da radę.
Żeby nie zwariować, wymyślamy sobie różne domowe zadania - dzisiaj skończyliśmy malować sufit w łazience, a jutro bierzemy się na kuchnię - to będzie prawdziwa próba sił.

sobota, 27 sierpnia 2011

Kilka sierpniowych fotek z działki:
 Od teraz jestem wielką fanką pomidorów malinowych - są rewelacyjne
Wreszcie jest... nasz wyczekany, wytęskniony urlop, a razem z nim 30 stopniowe upały. Dzisiaj w telegraficznym skrócie przegląd minionego miesiąca (dopiero dzisiaj znalazłam chwilę, żeby zgrać zaległe zdjęcia).
 Natalka pierwszy raz jechała pociągiem - zrobiłyśmy sobie półgodzinną wycieczkę do Mosiny, a dalej autem do Szreniawy.
 Natalka uwielbia myć okna i odkurzać. Okna myje zazwyczaj wtedy, gdy ja już skończę, więc potem i tak muszę myć je od nowa.
 Hit ostatnich dni muffinki wiśniowo-poramańczowe
 i kalafior zapiekany z żółtym serem
 Udał nam się wreszcie sfotografować tęczę:
 A tutaj nasz nowy nabytek:

wtorek, 23 sierpnia 2011

Dużo się dzieje - powoli przygotowujemy wyprawkę Natalki do przedszkola. Poza tym zmiany w mieszkaniu - nowa kanapa - poprzednia staruszka pojedzie na działkę, no i jeszcze malowanie łazienki, a potem zobaczymy co jeszcze. Korki w mieście niesamowite, więc każdy wyjazd do miasta trwa znacznie dłużej. A z początkiem września nowe remonty na ulicach, więc ma być jeszcze gorzej. Póki co czekam na nasz upragniony urlop - chociaż nigdzie nie jedziemy to i tak zapowiada się całkiem dobrze.

środa, 10 sierpnia 2011

Dzisiaj Natalka nie ma już gorączki. Wczoraj pojechaliśmy do naszej przychodni - lekarka zapisała zupełnie inny lek i chyba to pomogło. Tymczasem do końca tygodnia będę z Natalką w domu. A pogoda nie rozpieszcza - tylko deszcz i zimy wiatr.